poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Obóz

Hejka.
Nie napiszę Wam całego obozu dziś, teraz. Jutro, lub pojutrze. Dziś jestem troszkę zmęczona. Jednak wstawię wam zdjęcie z mojej jazdy na oklep na koniu  imieniu Sordo. Słodziak :)
Zdjęcie było robione w stadninie dla koni ''Leśna Osada'' w Mątkach. (Woj. Warmińsko-Mazurskie)

Na oklep jechałam pierwszy raz no i szczerze mówiąc powiem, że koń to chodzący kaloryfer! Nie wiedziałam, że jest aż tak ciepły! Ale fajnie było :D

No to do jutra :D Lub... Pojutra xD





niedziela, 6 sierpnia 2017

Jutro obóz :D

Cześć!
Tak jak Wam wspominałam w poprzednim... Albo jeszcze poprzednim poście, jadę na obóz konny. Mój pierwszy obóz konny. W ogóle mój pierwszy obóz xD To już jutro :D Nie mogę się doczekać. Napiszę coś więcej po powrocie. Do zobaczenia! :)

piątek, 14 lipca 2017

Wyjazd

Cześć!
Miałam nie pisać, do obozu, ale mnie kusi xD
Ten post nie będzie o koniach, ale będzie o moim wyjeździe! No dobra, zaczynamy!

Po pierwsze: Gdzie wyjechałam?
Na drugi koniec Polski, do Bogatyni (niedaleko Wrocławia, 200 km) do hotelu o nazwie 'Dom Zegarmistrza'.
Świetny hotel, polecam. No dobra, będę zwiedzać tylko Polskę? Nieeee, niedaleko Bogatyni jest granica z Czechami oraz troszkę dalej, z Niemcami. Świetne miejsca :D

Dzień wyjazdu
Jak się domyślacie, prawiee cały dzień spędziłam na jeździe samochodem. Czemu prawie? Bo po przejechaniu ''tego najdłuższego odcinka drogi'' zatrzymałam się we Wrocławiu i zwiedzałam tam zoo oraz Stare Miasto. Było bardzo ciekawie, najlepsze chyba było Afrykarium. Co to? Idziesz sobie korytarzem, a wokół Ciebie są różne pojedyncze szyby z wodnymi zwierzakami i rybami. Nie, to nie wszystko. Akurat w tym Afrykarium na początku mieliśmy te pojedyncze szyby, a potem... Wszędzie wokół ciebie są szyby ze zwierzakami! Nad tobą, obok ciebie! Tylko pod tobą ich nie ma. Naprawdę fajne Zoo, polecam :) Na starówkę długo nie mogłam wejść, bo padał deszcz. Kupiłam sobie w pobliskiej księgarni nowy "Zniszcz Ten Dziennik", a następnie wypiłam shake'a w Starbucks Coffee. Pyszności :D Po zwiedzaniu starówki, po dwóch godzinach jazdy w końcu dotarłam do hotelu. Zapoznałam się z okolicą, zjadłam coś, a potem poszłam spać. To był męczący dzień!

Dzień pierwszy
Obudziłam się wypoczęta i w dobrym humorze. Ubrałam się i razem z rodzicami poszłam na śniadanie. Mmm, to było pyszne! Serdecznie pozdrawiam Pana Henryka, który robił mi te pyszne śniadanka! No dobra, co było na śniadanie? Przepyszne naleśniki z wiśniami polane karmelem... MNIAM! Do tego był sok pomarańczowy oraz można było sobie zrobić jeszcze jakieś kanapki. Pyszne śniadanie. Po śniadaniu wróciłam do pokoju, umyć zęby i takie tam, a potem wyruszyłam na wycieczkę! Na początku, pojechałam do Czech, do zamku który znajduje się w miejscowości o nazwie Frydlant. Był bardzo ładny, no, ale wiecie- zamek jak zamek xD. Po obejrzeniu tej budowli, pojechałam do następnego zamku- Czocha. Tak, dziwna nazwa, ale co poradzić? Ten zamek, jednak spodobał mi się bardziej od poprzedniego. Byłam w środku i było na prawdę ładnie, pięknie uchował się, a przecież ma TROCHĘ lat :D Byłam, że tak powiem w ''jaskiniach zamku'', na platformie widokowej, obok ''studni legend'' i wielu innych miejscach. Było bardzo fajnie. Dobra, koniec. Po zwiedzaniu tego zamku, pojechałam na ostatni punkt dzisiejszej wycieczki czyli Stare Miasto w Libercu. (To dalej w Czechach) Było bardzo ładnie. Były piękne budynki. Po obejrzeniu tego pięknego miasteczka wróciłam do mojego pięknego hoteliku, zjadłam coś, wypiłam sobie Smerfetkę czyli sprite'a z syropem blue i sokiem z cytryny, a później położyłam się spać.


Dzień drugi
Tradycyjnie-śniadanie. Tym razem była zupa mleczna z makaronem. Potem jeszcze dostałam banana i sok pomarańczowy. Mniam.
Nie powiedziałam Wam, że jeszcze w dniu pierwszym dzwoniła do mnie Emilka, moja najlepsza przyjaciółka której nie widziałam 3 lata. Ona mieszkała ode mnie bardzo daleko, ale teraz kiedy byłam w Bogatyni są tylko dwie godziny drogi od mojego hotelu do niej, więc od razu się umówiłyśmy i następnego dnia spotkałyśmy. Czyli właśnie, w dniu drugim. Pojechałam z rodzicami do Lubawki, i spotkałam się z Emilką. Piękny dzień! Nie mam Wam co opowiadać, było po prostu epicko. Po pięciogodzinnej zabawie, ja, Emilka, jej brat i nasi rodzice pojechali na wycieczkę do Czech. My bawiliśmy się, jedliśmy i gadaliśmy no i tak samo nasi rodzice. Tylko, że oni się nie bawili xD.  Kupiłyśmy sobie z Emilką bransoletki przyjaźni. Żebyśmy o sobie pamiętały. No i potem nadszedł czas pożegnania. Smutno było, no ale mamy bransoletki. Po spotkaniu wróciłam do hotelu i praktycznie od razu poszłam spać, bo późno wróciłam. To był wspaniały dzień!


Dzień trzeci
Po wstaniu, poszłam na śniadanie. Mniam, była zupka mleczna z płatkami kukurydzianymi. Później dostałam również jabłko, i przepyszny sok owocowy. Po zjedzeniu pysznego śniadania wyruszyłam do kolejnego kraju- do Niemiec. Pojechałam do naprawdę pięknego miejsca, do Bastei. Były tam piękne uformowania skalne. Był też wielki most po którym chodziłam, krótki szlak pieszy oraz... 900 schodów w JEDNĄ STRONĘ. Czyli w dwie- 1800 ((: Świetnie! Tak, schodziłam po nich. Gorzej było jednak wchodzić, a humoru nie poprawiało mi to, że mój tata nie czekał na mnie i na moją mamę przy wejściu na ''szlak schodowy'' więc szukaliśmy się. Spoko, wszystko dobrze się skończyło. Szczerze mówiąc przechodzenie tych 900 schodów w wzdłuż i wszerz nie miało zbyt wielkiego sensu, bo na dole nie czekał na nas ''wspaniały widok'' tylko dużo ludzi chodzących w prawo i lewo. A nawet jeśli ich by nie było, byłby widok na rzekę, którą mam w miejscu którym mieszkam na co dzień. Tak więc, wiecie... No dobra, co było dalej? Pojechałam do jednego z piękniejszych miejsc w Niemczech- do Drezna. To piękne miasto, z różnymi budowlami np. kościoły, domki, fontanny i wiele więcej. Było naprawdę ładnie, jednak zdjęcia które zrobiliśmy nie oddają tego co widzieliśmy. No i na tym koniec wycieczki. Wróciłam do hotelu, zjadłam obiado-kolację i poszłam spać. Dzień pełen wrażeń!


Dzień czwarty
Oczywiście, pierwszy posiłek- śniadanie. Dzisiaj była owsianka. Pierwszą warstwą było mleko. Drugą płatki owsiane. Trzecią jogurt z owocami i migdałami. Czwartą... Nie to nie warstwa. Ale były to jagódki. Pyszności. Gdy zjadłam owsiankę, zjadłam jeszcze parówki z bułką. Pyszne śniadanie. Po śniadaniu wyjechałam na basen do Hotelu Gołębiewskiego. Było pięknie! Pływałam w wodzie na podwórku, ale byłam też w takim basenie, co po kilkunastu minutach zaczynały działać takie fale, co są nad morzem! Tam było najfajniej. Jednak, zanim dojechaliśmy na basen, na nasze nieszczęście, akurat natrafiliśmy na wyścig kolarski (rowerowy), który JEST RAZ W ROKU. Tak, i akurat wtedy musieliśmy na niego natrafić. Tak więc po półgodzinnej ''przerwie'' od jazdy samochodem dopiero dojechaliśmy na basen. Gdy popływaliśmy, pojechaliśmy zobaczyć wodospady w Szklarskiej Porębie. Ja akurat poszłam na wodospad który ma nazwę Szklarka. Było bardzo ładnie. Po zobaczeniu tego pięknego wodospadu, wróciłam do hotelu. Zjadłam coś i spać! xD


Dzień piąty
Eh, ten dzień był bardzo męczący. Na śniadanie jadłam zupę mleczną z domowym makaronem. Następnie, dostałam jeszcze naleśnika z- tak jak ja to nazwałam- ''twarogiem sernikowym'' oraz czekoladą. Mniam. Dostałam jeszcze jogurt, ale zostawiłam go na drugie śniadanie. Po śniadaniu pojechałam zobaczyć bramę w skale, nazwaną przeze mnie ''dziurą w skale''. Szłam 10 minut drogą, aby dotrzeć do szlaku, który był już dłuższy, bo szłam pół godziny. Dotarłam do łódek. Płynęłam łódką 20 minut, wokół mnie były bardzo ładne widoki. Gdy dopłynęłam już do brzegu, kolejne 45 minut szłam KOLEJNYM szlakiem do KOLEJNEJ łódki. Płynęłam nią 10 minut, a następnie koło godziny szłam szlakiem w górę, by zobaczyć ''dziurę w skale''. Spoko, ładnie było, ale TYLE DROGI, PO TO ŻEBY ZOBACZYĆ DZIURĘ W SKALE? XDD
No i potem kolejną godzinę szłam do autobusu, który jechał 10 minut, do samochodu. Super, no nie? xD Gdy wróciłam do hotelu, zjadłam sobie zupę pomidorową, wypiłam moją Smerfetkę i poszłam spać. Naprawdę męczący dzień!


Dzień szósty
Dziś był bardzo luźny dzień. Na śniadanie zjadłam przepyszną zupę mleczną z płatkami czekoladowymi, a później ryż z owocami z kakao. Po śniadaniu, znów pojechałam na basen, ale tym razem do Czech, do Liberca. Tym razem było nie małe zamieszanie, bo nie wiedziałam jak zdobyć szafkę na ręczniki i inne rzeczy. To było dziwne. No, ale w końcu się udało, i weszłam na basen. Był troszkę za bardzo dziecinny, i był tłum ludzi. I było głośno. Bardzo, bardzo głośno. Najlepsza była zjeżdżalnia, fajnie było z niej zjeżdżać! Gdy wychodziłam już, z tego basenu pojechałam do sklepu, by sobie co-nieco kupić. Kupiłam sobie kolorowe długopisy z Czeskiego Tesco. Później wróciłam do hotelu. Pograłam sobie na telefonie, zjadłam frytki z ''frytkami drobiowymi'', wypiłam sok owocowy i poszłam spać.


Dzień siódmy
Dziś na śniadanie zjadłam zupę mleczną z płatkami owsianymi oraz później dostałam jeszcze jogurt i sok pomarańczowy. Po śniadaniu pojechałam do niemieckiego miasteczka-Görlitz. Było pięknie. W tym miasteczku zjadłam przepysznego gofra, i wypiłam Coca-Colę. Zobaczyłam też kilka kościołów i różne zabytkowe domki. Po zwiedzaniu tego pięknego miasteczka, pojechałam jeszcze do sklepu, a następnie do hotelu. Odpoczęłam po tej wycieczce, zjadłam zupę czerwony barszcz, obejrzałam coś tam na Instagramie i poszłam spać. To ostatnia noc w tym hotelu :(

Dzień ósmy (Wyjazd)
Najgorszy dzień! No, bo wyjeżdżam... Zjadłam przepyszne śniadanie! Była ta parówka, która była ułożona w kształt serca, a w środku było jajko. Pycha. Do tego wypiłam sok jabłkowy. Po zjedzeniu śniadania, spakowaliśmy się, pożegnaliśmy wszystkich pracowników hotelu, którzy byli naprawdę bardzo mili, i wyjechaliśmy do domu. Po ośmiogodzinnej drodze samochodem, w końcu dotarliśmy do domu. Była to godzina 19:30. Obejrzałam zdjęcia, które zrobiłam w trakcie wyjazdu, zjadłam kolację i poszłam spać.



Wow, naprawdę się rozpisałam. Jeśli ktoś wytrwał do końca tego posta, możecie napisać w komentarzu. Wyjazd był świetny. Nie długo na blogu pojawią się małe zmiany. Kto je zauważy, może dać znać :) Do zobaczenia!

poniedziałek, 26 czerwca 2017

...

Nooo.. hej.. Wstyd mi tu pisać! Tak dawno nie pisałam, że wiecie...
Teraz raczej będę mało pisać, ale jak wrócę z obozu konnego (7-13 sierp.) trochę się rozpiszę!
Wybaczcie za tą nieobecność!
Znalezione obrazy dla zapytania konie
Idę grać w Alicię Online! Do zobaczenia!

niedziela, 13 listopada 2016

Jazda Konna: Zaczynam galop!

Cześć!
Jest post, jest, nie martwcie się. Dziś W KOŃCU zrobiłam dwa calusieńkie kółka galopem. No tak... Co w tym nadzwyczajnego? To, że zaczęłam galop dopiero na poprzedniej jeździe, a tu, już dwa pełne kółka. DOBRA, WSTAWIĘ WAM TEN FILMIK, NO WSTAWIĘ.


To był pierwszy galop.
Tego dzisiejszego niestety nie nagrałam.

Przepraszam za tą ''piękną'' jakość filmu. Heh.
Ale coś tam widać. 

Dobra. Troszku o moim koniu:
Imię: Wawrzyn
Maść: No gniadosz.

Tylko tyle XDD

No to dziękuję za przeczytanie i do zobaczenia XDD Muszę iść nakarmić kota, cii. 

piątek, 4 listopada 2016

Powitanie.

Witajcie..
W pierwszym poście! :D To blog o konikach :D Czyli o moim życiu. Dobra. Troszkę o mnie:

W realu jestem Ola (Aleksandra) <--
Konie są moją pasją od... Dawna <--
Kocham je szkicować! <--
Mam ksywkę Horsa. (Chcę żebyście tak się do mnie zwracali) <--
Gram w grę o nazwie StarStableOnline (SSO) <--
Mój kanał na YT: Horsa (Jak nie wyskoczy wpiszcie Zsanett Crazyhand) <--
Moja poczta: albistar0@gmail.com bądź olciab09@wp.pl <--
Mój Instagram: zsann.crazyhand lub albi._official <--
Mój skype: zsann.crazyhand <--
Tyle <--

Posty będą m.in. co tydzień. W tygodniu, gdy mam szkołę nie ma sensu pisać, bo wtedy nie jeżdżę na jazdę konną. Ale w weekendy owszem. Czyli niedziela, ewentualnie sobota będzie pościk, jakieś zdjątko i może filmik. W tym pościku to tyle :) Mam nadzieję, że będziecie mnie czytać. Za wszelkie niedociągnięcia z góry przepraszam. No i oczywiście jestem otwarta na wszelkie uwagi. No to do zobaczenia!